Koniec z wygodnym wyjazdem! Czy zmiany przy moście Grota-Roweckiego pogrążą Białołękę w korkowym piekle? Zobacz, co się dzieje!

S8 i Białołęka: chaos na nowym odcinku

Remont warszawskiego odcinka trasy S8 to nie tylko kolejne etapy prac budowlanych, ale przede wszystkim nieznośna męka dla mieszkańców Białołęki. Wprowadzone zmiany w organizacji ruchu doprowadziły do tego, że jeździć po stolicy stało się… no cóż, całkowicie nie do zniesienia. A już w szczególności na węźle Modlińska.

Kierowcy, którzy dotychczas mieli do dyspozycji dwa pasy wjeżdżające z ul. Modlińskiej na most Grota-Roweckiego, muszą teraz zadowolić się jednym. W tym samym czasie na równoległej jezdni do S8 pojawiły się dwa nowe pasy ruchu. Czysta ekonomika? A może raczej sprytne przesuwanie problemu? Gddkia zapewnia, że to rozwiązanie poprawi przepustowość w innych relacjach, jednak realia pokazują zupełnie coś innego. W godzinach szczytu w korku na ul. Modlińskiej kierowcy nie prowadzą samochodów, lecz testują swoje nerwy — zator na poziomie dwóch kilometrów to zdecydowanie zbyt dużo.

Korki trwają cały dzień, a nie tylko w godzinach szczytu. Stoją nie tylko samochody osobowe, ale i autobusy, co wydłuża czas dojazdu do pracy dla tysięcy mieszkańców dzielnicy. W końcu nikt nie ma czasu na zabawę w trumnę na kółkach. Kto wreszcie weźmie odpowiedzialność za ten bałagan?

Co ciekawe, zmiana organizacji ruchu poprawiła tylko część sytuacji. Kierowcy w stronę Bielan zyskali dodatkowy pas, co – na pozór – przynosi ulgę. Ale to tylko przysłona. Zator, który wcześniej rozciągał się na lokalnej S8, teraz przeniósł się na wjazd z Modlińskiej. Dosłownie, jak z jednego piekła do drugiego.

Nawiasem mówiąc, sposób organizacji ruchu przy tym feralnym węźle był już niegdyś przedmiotem krytyki. Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, postanowił w końcu zareagować – interwencja u ministra infrastruktury wydaje się być jedyną opcją. Ale jak długo jeszcze mieszkańcy Białołęki będą mieli do czynienia z tymi ignorowanymi problemami?

S8 to jedna z najbardziej zatłoczonych arterii stolicy, a GDDKiA ponosi odpowiedzialność za ruch na drodze ekspresowej. Remonty mają swoje kolejne etapy – prace prowadzone są od Powązkowskiej do Marek i—powiedzmy sobie szczerze—miejmy nadzieję, że nie potrwają wieki. Część z nich odbywa się nocą, co ma na celu zmniejszenie utrudnień w ciągu dnia. Ostatnie prace zaplanowane są na październik 2026 roku, co w świetle obecnego stanu rzeczy może wydawać się piekielnie odległą datą.

Żyjemy w czasach, w których codzienny dojazd staje się grą w rosyjską ruletkę. Mądrzy ludzie w stolicy obiecują zmiany, a my, kierowcy, tylko zgrzytamy zębami, czekając na obiecane cuda.

— R.M.