Zatrzymanie na Pradze-Południe! Co za szokujący zwrot akcji! Zobacz, kim był ten „porobiony” mężczyzna!

Bezmyślni kierowcy na Pradze-Południe: Jak alkohol i narkotyki mogą zrujnować życie

Niechybnie nadchodzi czas, w którym konieczne będzie postawienie znaku ostrzegawczego przy każdej jezdni Pragi-Południe. Dni, w których bezpieczeństwo na ulicach nie jest normą, powoli stają się rzeczywistością. Incydent, który miał miejsce w zaledwie dwa dni, zdaje się wyglądać jak zły skecz, w którym każdy kolejny akt przybiera na absurdzie. Jak można zrozumieć, że matka wysyła swoje dzieci na zakupy, obawiając się, że nie przeżyją podróży autobusem? A jednak, nic nie jest już zaskoczeniem w tej część Warszawy.

Przebudowa Ronda Wiatraczna trwa, w międzyczasie w okolicy trwa chaos. Dwa tramwaje zderzyły się na pętli Wiatraczna, a strażnicy miejscy interweniowali w autobusie. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Już kilka dni temu doniesiono o brutalnym ataku nożem w jednej z pobliskich szkół, ale to nie koniec problemów. Na horyzoncie pojawia się nowy „bohater” – kierowca, który niewątpliwie mógłby obronić tytuł mistrza w bezmyślności.

W nocy ze środy na czwartek (7/8 października) o godzinie 3:50, na ulicy Czapelskiej 46, mężczyzna za kierownicą audi postanowił zaszaleć. Zamiast grzecznie odjechać, wylądował na nie swojej posesji, uszkadzając zaparkowane Volvo V60. To jednak dopiero początek jego „przygód”.

Wybryki tego „kierowcy” były niczym dla świadków, którzy mieli z tym do czynienia. Wyjątkowo bezczelny i nieodpowiedzialny osobnik ostatecznie powrócił do „aktywności”, wsiadając za kółko po raz drugi. I to nie byle jak – pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Policja, powiadomiona przez zaniepokojonych mieszkańców, przybyła na miejsce, ale niestety z taką prędkością, że po godzinie wciąż nic się nie wydarzyło. To, co miało się zdarzyć później, przekroczyło granice zdrowego rozsądku.

W ciągu dnia, około 14:45, nasz niezłomny kierowca znowu podjął decyzję o zasiadaniu za kierownicą. Tym razem nie zatrzymał się na pierwszym lepszym samochodzie – uszkodził Volvo V70 oraz BMW 4. Można by pomyśleć, że dla kogoś, kto ma tak bogatą historię spięć z prawem i związków z alkoholem, to już szczyt szaleństwa.

Finalnie zatrzymanie tego delikwenta nie było rzeczą prostą. Mężczyzna, przyłapany na gorącym uczynku, zachowywał się jak ktoś dosłownie na krawędzi. Atak paniki? A może po prostu obawa przed konsekwencjami? W każdym razie, na miejsce wezwana została karetka, która potwierdziła to, co wszyscy wiedzieli – alkohol we krwi na poziomie 1.7 promila. Jego „wybryki” mogą być tylko preludium do znacznie poważniejszych problemów.

Riwi i chuligaństwo na ulicach, to nie jest już śmieszna anegdota. To rzeczywistość, z którą musimy się zmierzyć. I choć mężczyzna usłyszał już zarzuty, to pozostaje nam tylko żałować, że takich splotów, które pokazują najsmutniejsze oblicze naszej społeczności, wciąż jest tak wiele.

— R.M.