Zakaz, wpadki i pijani kierowcy – prawda o bezpieczeństwie na warszawskich ulicach

Wsiadasz do samochodu, który zamówiłeś przez aplikację. Z głośników płynie ulubiona piosenka, a ekran wyświetla zdjęcie kierowcy oraz numer rejestracyjny auta. Wszystko wygląda jak z dobrze naoliwionej maszyny, która ma zapewnić Ci komfort i bezpieczeństwo. Zresztą, nie może być inaczej — w końcu giganci rynku przewozowego zapewniają, że ich kierowcy są solidnie sprawdzani przed podjęciem współpracy, a z czasem również monitorowani. W teorii, wydaje się to być idealnym światem nowoczesnego transportu.

A jednak, rzeczywistość pokazuje coś innego. Wygląda na to, że kontrole nie tylko nie są tak efektywne, jak obiecują, ale nawet stosunkowo łatwo można je obejść. Warszawscy policjanci wciąż natrafiają na kierowców, którzy nie powinni wsiadać za kółko. I to, co gorsza, nie chodzi tutaj o jakieś błahe przewinienia. Mowa o poważnych naruszeniach przepisów, które stawiają bezpieczeństwo pasażerów pod znakiem zapytania. Jak to możliwe, że system nie działa?

Patrzymy więc na obietnice firm, które twierdzą, że tożsamość kierowcy jest dokładnie weryfikowana poprzez polskie prawo jazdy, selfie oraz codzienną kontrolę uprawnień w systemie CEPiK. Ciekawi mnie, co naprawdę oznacza „codzienna kontrola”. Czy to tylko puste słowa, czy rzeczywista analiza danych? W tym miejscu pojawia się pytanie, czy na pewno chcielibyśmy powierzać swoje życie osobom, które mogłyby przejść przez system w trybie „szybki kurs na kierowcę”?

Z pewnością nie możemy jednak zrzucać całej winy na aplikacje. W końcu każdy użytkownik, wsiadając do samochodu nieznanego kierowcy, ma przed sobą wybór. Wybór, który często okazuje się zbyt łatwy. Mimo wszelkich zapewnień, ludzie decydują się na szybki transport, nie myśląc o konsekwencjach. Ostatecznie to nasza odpowiedzialność, by być czujnym.

Czy więc można jednoznacznie stwierdzić, że technologia tylko nas zwodzi? Być może czas, aby nieco przeorganizować nasza myślenie o „szybkiej mobilności”. To nie tylko potrzeba wygody, ale również dbałość o nasze bezpieczeństwo. Czas na dokładniejsze spojrzenie w lusterko, zarówno dosłownie, jak i w przenośni. W przeciwnym razie, może się okazać, że wsiadamy nie tylko do samochodu, ale również do reżyserowanej przez system rzeczywistości, która wcale nie ma naszego najlepszego interesu na uwadze.

— R.M.