Czy MEGA UTRUDNIENIA podczas meczu POLSKA-RUMUNIA na PGE Narodowym zaskoczą wszystkich? Sprawdź, co przygotowali organizatorzy!

W piątek wielkie święto przerodzi się w kubek kryzysu komunikacyjnego!

Już 2 października na scenie PGE Narodowego rozkręci się mecz, który ma szansę na wzbudzenie prawdziwej piłkarskiej gorączki. Biało-czerwoni stają na przeciwko Rumunii, a w Warszawie w tym dniu nie tylko serca kibiców będą biły mocniej, ale i ich nerwy zostaną poddane nie lada próbie. Mówiąc krótko, władze miasta przygotowały dla fanów mnóstwo „atrakcji” w postaci utrudnień komunikacyjnych.

Jeśli zamarzycie o łagodnym dotarciu na stadion, od razu radzę przesiąść się do Warszawskiego Transportu Publicznego. Bezpłatna podróż z biletem, akredytacją czy zaproszeniem? Brzmi zachęcająco, ale tylko do momentu, w którym zderzycie się z rzeczywistością. Bo Warszawa na mecz nie jest po prostu miejscem wymarszu — to pole minowe wyjątkowych obostrzeń i ograniczeń.

Od piątku, od porannej godziny szóstej, po nocną jedynkę w sobotę, uporczywe utrudnienia zaczną swój taniec. Tylko posiadacze biletów, zaproszeń lub akredytacji UEFA będą mogli korzystać z bezpłatnych przejazdów w granicach pierwszej strefy biletowej ZTM. Ciekawe, na ile to wystarczy, gdy kilka tysięcy kibiców rzuci się do jednego autobusu. A co z miejscami parkingowymi? Otóż, dystansując się od wszystkich, którzy wybrali samochód, będzie można pozostawić go na parkingu Parkuj i Jedź bez opłat. Czy to się uda? Kto to wie…

Na Saską Kępę — tylko dla wybranych

W godzinach 18:30 do 20:45 na Saską Kępę wjadą wyłącznie ci, którzy dostali żółty papierek, czyli identyfikator SK, taksówki, autobusy i jednoślady. Pozostali kierowcy? Lepiej, żeby zostali w domach, bo policja nie zamierza żartować i ulice zostaną zamknięte. Ale i to nie koniec — po meczu, jeśli bierny tłum ruszy w stronę centrum, warto przygotować się na zamknięcie Mostu Poniatowskiego. O godzinie 22:30 mogą być potrzebne szczególne środki ostrożności.

Co powinniśmy więc robić, aby nie zepsuć sobie piłkarskiego święta? Może mały spacer? A może przesiadka na rower? Tak, ideał. Gdyby tylko nie wystawano długich kolejek do autobusów uzupełniających kursy na Most Łazienkowski. A z kolei tramwaje będą musiały zadowolić się objazdami. I tu pojawia się atrakcja! Zamiast tramwaju rozkoszujmy się jazdą autobusem Z99. W końcu po nieprzespanej nocy zapewne zależy nam na zastrzyku dodatkowych emocji.

Przygotujcie się, drodzy kibice, bo czeka Was wiele wyzwań. Ale jedno jest pewne — emocje związane z meczem sprawią, że nawet zamknięte ulice nie będą w stanie wygasić piłkarskiego zapału!

— R.M.