Miniony weekend był wyjątkowym czasem dla mieszkańców stolicy. Plac Centralny, czyli przebudowana część Placu Defilad przy ulicy Złotej, ożył dzięki Festiwalowi Nowego Centrum Warszawy, który przyciągnął tłumy warszawianek i warszawiaków. Przestrzeń, która jeszcze do niedawna była betonową pustynią, zmieniła się w tętniące życiem, zielone i przyjazne miejsce spotkań, kultury i wypoczynku. Festiwal był nie tylko okazją do zabawy, ale też symbolicznym świętowaniem przemiany ścisłego centrum miasta – z chłodnej, niedostępnej przestrzeni w otwartą i funkcjonalną część tkanki miejskiej, w której każdy może poczuć się swobodnie.
Wydarzenia rozpoczęły się w piątek 4 lipca i już od pierwszych chwil przyciągnęły licznych uczestników. Wieczór zainaugurował koncert Mietalla Waluś, a następnie publiczność porwał Marcin Masecki wraz z zespołem Boleros w projekcie „Słowiańskie Latino”, który połączył południowoamerykańskie rytmy z słowiańską duszą. Po koncertach przyszedł czas na silent disco na trybunie – uczestnicy tańczyli w słuchawkach, tworząc unikalny klimat muzycznej wspólnoty w samym sercu miasta.
Sobota okazała się jeszcze bogatsza w atrakcje. Już od południa Plac Centralny tętnił życiem – rozpoczęła się rodzinna gra miejska „Warszawski chillout”, a dla miłośników aktywnego relaksu zorganizowano poranną sesję jogi. Przestrzeń wypełniły spektakle teatrów Sztuka Ciała i Lalka, odbyły się liczne warsztaty i widowiskowa parada samby, która wprowadziła rytmy i kolory w rytmie karnawału. Dla amatorów spokoju zaplanowano drugą sesję jogi na trawie – moment wytchnienia w centrum miejskiego zgiełku. Wieczorem scena znów rozbrzmiała muzyką – wystąpili Bartek Wąsik, Skubas i Natalia Nykiel, a publiczność porwała potańcówka z Warszawską Kapelą z Targówka. Dzień zwieńczyło kolejne silent disco oraz pełen emocji spektakl „Kolekcjonerzy wzruszeń” w wykonaniu Teatru A3, którego scenografia składała się z klimatycznych lampionów. Wyjątkowy klimat festiwalu podkreśliła iluminacja elewacji Pałacu Kultury i Nauki, który w tych dniach mienił się barwami niczym żywe tło dla miejskiego święta.
